Skip to:

4 czerwca szczególnie mocno myślimy o dzieciach na całym świecie, które są ofiarami agresji. – Nie tylko o tych, które zginęły, zostały ranne, lub osierocone w wyniku konfliktów zbrojnych, ale również o dzieciach „w drodze”, czyli małoletnich uchodźcach – podkreśla Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak.

Międzynarodowy Dzień Dzieci Będących Ofiarami Agresji został ustanowiony 19 sierpnia 1982 roku na specjalnej sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, poświęconej kwestii palestyńskiej. Na świecie w ciągu ostatniej dekady ponad 2 miliony dzieci zginęło w konfliktach zbrojnych, 6 milionów zostało rannych, wiele zostało sierotami. Ok. 500 tysięcy dzieci zostało zmuszonych do rozpoczęcia służby wojskowej lub zostało seksualnymi niewolnikami (dane ONZ).

- Wojna nigdy nie jest dobra, a szczególnie gdy jej ofiarami są bezbronne dzieci. Artykuł 38 Konwencji o prawach dziecka mówi o respektowaniu norm międzynarodowego prawa humanitarnego i mający zastosowanie w przypadku konfliktów zbrojnych i odnoszących się do dzieci. Dziś żyjemy w czasach gdy nowym problemem jest sytuacja małych uchodźców, które są ofiarami agresji i będąc „w drodze” po Europie łamane są ich prawa – zauważa RPD.

Marek Michalak przypomina, że Europejska Sieć Rzeczników Praw Dziecka ENOC opracowała raport pt. „Zagrożenia prawa do bezpieczeństwa i praw podstawowych dzieci w drodze”. Zdaniem autorów raportu bezpieczeństwo dzieci znajdujących się „w drodze” na terenie Europy jest zagrożone pod wieloma względami. Dzieci mogą paść ofiarą handlu ludźmi, zagrożone są przemocą, chorobami, bezpaństwowością, oddzieleniem od rodziny, a nawet śmiercią. Również po dotarciu do państwa docelowego, małoletni narażeni są na różne niebezpieczeństwa takie jak przedłużający się pobyt w detencji, brak pomocy prawnej, trudności w dostępie do edukacji, problem z realizacją prawa do opieki zdrowotnej, a zwłaszcza wsparcia psychologicznego.

Czytaj także: Dzieci „w drodze” też mają prawa