Rzeczniczka Praw Dziecka wniosła o nadzór zwierzchni nad postępowaniem karnym dotyczącym psychicznego znęcania się ojca nad pięciorgiem małoletnich dzieci oraz doprowadzenia małoletniej do targnięcia się na własne życie.
Monika Horna-Cieślak w piśmie z 1 kwietnia 2026 r. do prokuratury okręgowej wniosła o przeprowadzenie analizy akt postępowania przygotowawczego, prowadzonego przez prokuraturę rejonową. Koniecznie jest przeprowadzenie analizy zasadności decyzji o umorzeniu sprawy obejmującej dwa czyny dokonane wobec dzieci.
Prokurator rejonowy uznał, że brak jest danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstw. W ocenie Rzeczniczki Praw Dziecka sposób prowadzenia postępowania narusza jednak podstawowe standardy ochrony małoletnich i wymaga jednoznacznie krytycznej oceny.
Zarzuty Rzeczniczki Praw Dziecka
Monika Horna-Cieślak podkreśliła, że prokurator nie wystąpił do sądu o ustanowienie dla dzieci reprezentanta procesowego, mimo że to rodzice, a w szczególności ojciec, byli potencjalnymi sprawcami przemocy. W takiej sytuacji zachodzi oczywisty konflikt interesów, który uniemożliwia rodzicom pełnienie funkcji przedstawicieli ustawowych. W konsekwencji małoletni zostali pozbawieni ochrony procesowej, możliwości składania wniosków dowodowych, realnego wpływu na tok sprawy oraz prawa do zaskarżenia decyzji o jej umorzeniu.
Sygnały przemocy i zaniedbania
W aktach sprawy znajdowały się liczne, spójne informacje pochodzące od wychowawców, pedagoga szkolnego, psychologa oraz kuratora, wskazujące na wieloletnie zaniedbania materialne i emocjonalne, objawy chronicznego stresu, lęku i wycofania u dzieci, a także destrukcyjne zachowania ojca – w tym publikowanie w mediach społecznościowych treści wulgarnych i zawierających nagość.
Mimo powyższego prokurator nie podjął działań zmierzających do pogłębionej weryfikacji środowiska rodzinnego. Szczególnie niezrozumiałe jest to, że nie zweryfikowano aktualnej działalności ojca w mediach społecznościowych, choć szkoła i kurator jednoznacznie wskazywali na publikowanie przez niego szkodliwych treści.
Zagrożenie zdrowia i życia
Rzeczniczka Praw Dziecka zwróciła uwagę, że prokurator nie ustalił podstawowych faktów dotyczących próby samobójczej dziecka. Nie pozyskano dokumentacji medycznej, nie wyjaśniono, dlaczego nie figuruje ono w rejestrach szpitala psychiatrycznego, do którego zostało przewieziona, ani czy rodzice nie narazili go na niebezpieczeństwo poprzez samowolne wypisanie ze szpitala. Nie zweryfikowano także informacji o wszczęciu przez szpital procedury „Niebieskiej Karty” wobec ojca. Brak tych ustaleń uniemożliwia rzetelną ocenę zagrożenia zdrowia i życia dziecka.
Kluczowe czynności dowodowe
W sprawie prokurator ograniczył się do przesłuchania rodziców, funkcjonariusza Policji, osoby, która znalazła dziecko oraz pełnoletniej córki. Nie przesłuchano natomiast osób posiadających najpełniejszą wiedzę o sytuacji dzieci, takich jak wychowawca, pedagog szkolny, psycholog szkolny, kurator rodzinny, pracownik socjalny czy sąsiedzi. To właśnie te osoby, pracujące lub przebywające bezpośrednio z rodziną i obserwujące dzieci w ich naturalnym środowisku, dysponowały najbardziej obiektywną wiedzą na temat skali przemocy i zaniedbań.
Nowe informacje z pieczy zastępczej
Rzeczniczka podniosła, że dzieci zostały już zabezpieczone w pieczy zastępczej, co pozwala na przesłuchanie opiekunów, którzy na co dzień obserwują małoletnich. W bezpiecznych i stabilnych warunkach dzieci często zaczynają ujawniać informacje o tym, czego doświadczały w domu rodzinnym.
Do akt postępowania rodzinnego wpłynęły również dokumenty wskazujące na niepokojące objawy psychiczne, w tym silne reakcje stresowe, zachowania autoagresywne i nasilone objawy lękowe dziecka.
Wniosek o nadzór zwierzchni
Zdaniem Rzeczniczki Praw Dziecka powyższe okoliczności wskazują, że postępowanie zostało zakończone przedwcześnie, bez wykorzystania nawet tych dowodów, które można było pozyskać w prosty sposób. Tak daleko idące zaniechania prokuratora naruszają standardy prowadzenia postępowań dotyczących małoletnich i prowadzą do decyzji, która nie odzwierciedla ani skali, ani charakteru krzywdy, jakiej dzieci mogły doświadczać.